Znajdź nas
na facebooku:

FB img not avaliable
Flague is not working Flague is not working Flague is not working Flague is not working Flague is not working Flague is not working Flague is not working Flague is not working Flague is not working
Wspólnota Cenacolo Polska
Kevin

Każdego dnia budzę się rano mówiąc „Dzień dobry, duchu święty”. Wspólnota dała mi narzędzia, abym mógł przezwyciężać trudności.

Kevin

Kevin

Mam na imię Kevin i pochodzę ze Stanów Zjednoczonych. Moi rodzice zawsze wychowywali mnie w wierze, przekazując szlachetne wartości etc. Kiedy byłem mały byłem ministrantem, wiele razy podczas służenia do mszy świętej zastanawiałem się nad swoim powołaniem do kapłaństwa. Przez prace mojej mamy musieliśmy się przenosić po różnych stanach. Kiedy miałem 8 lat moi rodzice się rozstali, zostałem z mamą w Virginii, mój ojciec natomiast przeniósł się do Tennessee. Były to ciężkie chwile w moim życiu. Trzymałem to w sobie nie zdając sobie sprawy jak bardzo przez to cierpiałem. Po 2 latach od tych wydarzeń moja mama zaczęła się spotykać z kimś innym, po roku byli już małżeństwem. Rok później przeprowadziliśmy się i w ten sposób byliśmy jak dwie inne rodziny. W szkole czułem się inny, nieakceptowany przez resztę grupy. Od tego momentu coś zaczęło się zmieniać. Nie interesowałem się nauką poprzez co zostałem zawieszony w szkole. To był początek zakładania różnych masek, ukrywania emocji i uczuć tylko po to, żeby być zaakceptowanym przez ludzi z mojej dzielnicy, która nota bene była dzielnicą bardzo biedną. W domu sie ukrywałem, byłem nieobecny, w ten sposób nie pokazywałem, że coś jest nie tak. W gimnazjum zacząłem palić marihuanę i pić alkohol, przekonany, że to mi pomoże czuć się lepiej w towarzystwie, gdzie to tylko pogorszyło sprawę. Czułem sie dobrze tylko z ludźmi takimi jak ja; wierzyłem, że tak będzie wyglądać moje życie, w ten sposób dołączyłem do różnych grup na mojej dzielnicy. W wieku 16 lat pierwszy raz mnie aresztowano i trafiłem do poprawczaka. Od tego czasu wchodziłem tam i wychodziłem wiele razy, przechodząc także programy resocjalizacyjne, nie myśląc nawet o zmianie swojego życia. Kłamałem we wszystkim czym sie dało oddalając się od rodziny i od wiary. Czasami starałem sie to wszystko poukładać, skończyć szkołę, ale zawsze po czasie wracałem do tego kim byłem. Kiedy miałem 19 lat pierwszy raz trafiłem do więzienia. Był to początek końca, który trwał około 5 lat w tym 3,5 w środku. Czas więzienia był wielkim cierpieniem. Nie słuchałem już serca, nie wierzyłem, że któregoś dnia może się wszystko zmienić, żyłem w totalnej ciemności, tracąc powoli sens. Przy ostatnim aresztowaniu poznałem Wspólnotę Cenacolo, była to jakby odpowiedź na moją modlitwę. Jak tylko wyszedłem z aresztu postanowiłem wstąpić do wspólnoty, ale po raz kolejny uciekłem od problemów i kontynuowałem swój upadek przez 10 miesięcy. Kiedy miałem wrócić do więzienia poczułem, że mam w sobie siłę, żeby jeszcze raz wstąpić do Cenacolo, dzisiaj wiem, że było to wstawiennictwo Maryi. Początek był bardzo trudny, zmienić styl życia, osoby z przeszłości, zaufać innym. Byłem tak bardzo zdesperowany, że postanowiłem przyjąć to co wspólnota proponuje. Zdałem sobie sprawę z tego jak ubogi jestem, ze swojej wrażliwości, nieszczęścia. Odkryłem radość w małych rzeczach, w prostym życiu. Odzyskałem uśmiech na twarzy i radość w sercu. W końcu czułem się żywym człowiekiem! Pamiętam jak po 8 miesiącach we wspólnocie płakałem przed Jezusem Eucharystycznym, właśnie dlatego, że zdałem sobie sprawę, że jest przy mnie i mi pomaga. Właśnie wtedy podjąłem decyzje, że chce wyruszyć w drogę, w drogę za Jezusem. Wierze, że najcenniejszą rzeczą otrzymaną od wspólnoty jest relacja z Bogiem. Dzięki codziennej adoracji, czuje, że Jezus jest moim przyjacielem, któremu mogę powierzyć wszystko. Teraz chce kontynuować wzrost wiary, służąc i kochając współbraci. Po prawie trzech latach dostałem dar przyjechania do Europy, byłem w „Casa Madre” w Saluzzo, odbyłem także pielgrzymkę do Częstochowy. Długo modliłem się do Maryi, aby móc zbliżyć sie do niej i czuje, że dzięki pielgrzymce to się udało. Przed powrotem do Ameryki mogłem spotkać Matke Elvirę, był to jeden z piękniejszych momentów w moim życiu. Będę zawsze wdzięczny wspólnocie za możliwości rozwoju, które dostałem. Dzisiaj widzę swoje życie jak dar, i odnajduje radość w oddawaniu swojego życia dla innych. Każdego dnia budzę się rano mówiąc „Dzień dobry, duchu święty”. Wspólnota dała mi narzędzia, abym mógł przezwyciężać trudności. Dzisiaj mam nadzieje, że sie uda! Bóg już coś dla mnie przewidział. Dziękuje Wspólnocie Cenacolo, Dziękuje Ci Panie Jezu!

Copyright© Wspólnota Cenacolo 2022. All Rights Reserved. Designed by &